Nic mi się nie udało

nic mi się nie udało

Słowa mają moc. I to ogromną. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zależy od tego, co mówimy, jak sami siebie nastawiamy do danego tematu. Ja dziś chcę napisać o tym, co zrobiłam w trakcie minionych miesięcy. I dlaczego uważam, że nic mi się nie udało.

Według Ciebie początek tego wpisu brzmi jak z taniej książki o couchingu? Możliwe. Jednak ja zdałam sobie sprawę, jak wiele w moim przypadku znaczą słowa oraz postawa. Gdy tylko zmieniłam odrobinę swoje nastawienie, zauważyłam zmianę. A wyjściem do tego był jeden z najpopularniejszych TED talków. Mówię o wystąpieniu Amy Cuddy pt. Your body language may shape who you are, które możecie obejrzeć tutaj. Czy to w 100% prawda? Oczywiście, że nie. Ale w każdej opowieści da się znaleźć ziarnko prawdy. A u Amy jest ich naprawdę sporo. Ten przydługi wpis jest dziś wyjściem do podsumowania minionych kilku miesięcy. Zamykam pewien etap, robię sobie chwilową przerwę, aby od początku roku ruszyć dalej ze zdwojoną siłą. Także w tym wpisie znajdziecie garść moich przemyśleń i trochę motywacji. Wpis może być odrobinę chaotyczny, bo pisałam go po trochę, dodając różne myśli w różnym czasie. Jednocześnie jest bardzo osobisty. Wahałam się, czy umieszczać na blogu te przemyślenia, ale doszłam do wniosku, że jeśli pomogą choć jednej osobie spojrzeć na sprawy inaczej, to warto. Zapraszam do lektury!

Jeśli szukacie konkretów, to nie znajdziecie ich w tym wpisie (oprócz paru fajnych wydarzeń na końcu) 😉 Polecam wtedy bardzo mocno tutorial prostego quizu w JavaScript albo listę materiałów, z których uczę się Angulara i RxJS. Tam znajdziecie same konkrety! A teraz przejdźmy do małego podsumowania.

Kilka minionych miesięcy było dla mnie bardzo intensywne. Dostałam pierwszą pracę jako programistka. To było dla mnie duże wyzwanie. Wydawało mi się, że już dużo umiem, tymczasem pierwsze dni w pracy sprawiły, że poczułam, że nauka tak naprawdę dopiero się zaczyna. Nauczyłam się naprawdę wiele! Gdyby ktoś powiedział mi na przykład dwa lata temu, co będę robić dziś, w ogóle bym nie uwierzyła. To niesamowite, jak wiele może pojąć umysł (nawet taki humanistyczny ;)). Przemyślenia związane z pierwszymi miesiącami pracy jako junior developer zbiorę w osobnym wpisie, więc za dużo tutaj nie będę się rozwodzić. Chcę tylko nadmienić, że nie sądziłam, że aż tyle razy można wygłosić, że tego to już na pewno nie ogarnę, a potem stopniowo, powoli… ogarnąć. Ogrom pracy za mną, jeszcze więcej przede mną.

Dosłownie dwa tygodnie temu rozpoczęłam nową pracę. Tym razem sądziłam, że przecież teraz to już umiem o wiele więcej, na pewno będzie inaczej. Tymczasem nowy projekt, nowa technologia, inne podejście i znowu to samo wrażenie. Nic nie umiem. Nie nuaczę się. A potem po kolei, stopniowo… Widzicie do czego zmierzam? Teraz jestem taka mądra, ale oczywiście mam już za sobą panikę, że tym razem to już na pewno nie ogarnę. Dlaczego o tym piszę? Bo wiem, że wiele osób ma tak samo! I widzę, że takie odczucia raczej nie mijają. I chcę mocno Was zachęcić do tego, by się nie poddawać. To, że macie wrażenie, że czegoś nie zrozumiecie albo nie zrobicie, wcale tego nie znaczy. Czasem trzeba się przed sobą przyznać, że łatwiej jest powiedzieć, że się nie ogarnie, niż wziąć się porządnie do pracy. A warto wybierać tę drugą opcję 😉

Wracając jednak do tematu tekstu, czyli o co chodzi z tym nieudawaniem się. Otóż trochę czytałam, trochę obserwowałam i zauważyłam, że często (szczególnie kobiety) wygłaszają zdania typu udało mi się to i tamto albo to nie jest moja zasługa, byłam po prostu w odpowiednim miejscu/trafiłam na odpowiednich ludzi. I złapałam się na tym, że sama tak myślę! Gdy ktoś mówił mi na przykład, że podziwia to, że zmieniłam branżę albo gratulował nowej pracy, moja pierwsza myśl to było ale to nie jest moja zasługa. Ale przecież właśnie jest! I postanowiłam zmienić podejście. Nie mówić, że coś mi się udało. Nawet nie wiecie, jak bardzo to zmienia podejście. Przyznać samemu przed sobą, że jest się z siebie dumnym. Bałam się zawsze, że jak uznam, że już jest wystarczająco dobrze, to odpuszczę, bo nie będę miała motywacji do dalszego działania. Nic podobnego! Można być z siebie dumnym i jednocześnie chcieć ruszać dalej. Też właśnie dzięki temu, że jest się z siebie dumnym.

I dlatego właśnie nic mi się nie udało. Nie udało mi się zmienić branży, dostać pracy, założyć grupy i bloga, czy prowadzić warsztatów. Ja to zrobiłam. Ponad rok temu podjęłam decyzję o tym, że chcę programować. Poszłam na kurs, uczyłam się sama w domu, uczyłam się w pracy, zdobywałam coraz to nowe umiejętności. Dostałam kolejną pracę. W międzyczasie stworzyłam wiele treści na bloga, którego czyta kilka tysięcy osób miesięcznie. Byłam na kilku konferencjach, prowadziłam warsztaty z podstaw JavaScriptu, wygłosiłam kilka prelekcji. To moje zasługi. To prawda, że poznałam przy tym wiele niesamowitych osób, bez których to wszystko nie miałoby miejsca. Ale to moja praca i zaangażowanie sprawiły, że to wszystko się zdarzyło. Co z tego, że „udałoby” mi się dostać pracę, skoro bym nie dawała rady ze swoimi obowiązkami? A przecież poradziłam sobie. Wymagało to ode mnie poświęcenia czasu i energii, systematyczności i determinacji. I jak już pisałam, jeszcze wiele przede mną. Nadal czuję, że prawie nic nie umiem 😉 Ale już tyle zrobiłam. I chcę sama siebie za to docenić.

Dokładnie w tym samym czasie, gdy sama ze sobą prowadziłam dysputy, podobna dyskusja rozpoczęła się w grupie Programuj, dziewczyno!. Zobaczyłam, jak wielu dziewczyn dotyczy problem tego, że nie wierzą w swoje siły i nie doceniają swoich sukcesów. Wtedy prowadziłam też warsztaty z podstaw JavaScriptu i bardzo uderzyło mnie, że niektóre uczestniczki z góry zakładały, że czegoś nie zrobią. Chyba milion razy powtórzyłam na warsztatach, że po pierwsze trzeba sobie dać czas na naukę. I pozwolenie na popełnianie błędów! I dlatego między innymi powstał ten wpis. Zaczął się grudzień, to naturalny czas podsumowań. Bądźmy dla samych siebie łaskawi. Oczywiście, wymagajmy i stawiajmy sobie cele, ale doceńmy też siebie i swoje sukcesy. Choćby te małe. W grupie wiele razy czytałam zdania typu Ja to nic nie umiem, tylko postawy HTML, CSS, JavaScript, trochę znam Bootstrapa, trochę jQuery, napisałam jedną czy dwie proste strony. Widzicie paradoks? To przecież wcale nie jest mało! Popatrzmy na siebie przychylnym okiem.

Powoli kończąc te wywody, chcę Was zachęcić, byście zaczęli robić swoje podsumowanie oraz plany (tak, tak, te programistyczne!). Jakiś czas temu na blogu było kilkudniowe wyzwanie dotyczące planowania, więcej jeśli macie ochotę poczytać więcej, to zapraszam tutaj. Ja wyjeżdżam na prawie cały grudzień i będę dostępna dopiero po świętach. Jadę na bardzo długo wyczekiwany urlop i postanowiłam zupełnie odpocząć od komputera i internetu. Nie wiem kiedy miałam ostatnio czas, gdy nie korzystałam z internetu. Właściwie od ponad roku codziennie coś koduję, czytam, uczę się, piszę. I teraz czas na przerwę. Jednak nie zostawiam Was z niczym! Na blogu w kolejnym tygodniu ukaże się gościnny wpis o… algorytmach dla zupełnie początkujących. Śledźcie więc koniecznie bloga i fanpage.

Artykuł przygotowuje dla Was Joanna Hulek, która razem ze mną poprowadziła w zeszłym tygodniu live na Facebooku o tym, jak uczyć się programowania. Jeśli przegapiliście, video cały czas jest dostępne tutaj.

Mam nadzieję, że ten wpis Was zainspirował do działania! Jeśli tak – koniecznie to wykorzystajcie. Od razu podpowiadam – już jutro odbędzie się darmowy kick off bootcampu z JavaScriptu. Możecie zobaczyć, jak wygląda bootcamp online i cały dzień uczyć się JavaScriptu. Zapisy i szczegóły pod tym linkiem. A jak macie ochotę bardziej na jakieś spotkanie stacjonarne, to zapisać można się jeszcze na Code{sun}Day w Poznaniu, to już w przyszłą niedzielę. A w sobotę 9 grudnia, również w Poznaniu, warsztaty ngGirls, na które niestety już zapisy zamknięte, ale chciałam skorzystać z okazji i życzyć uczestniczkom powodzenia! Zostawiam Was w rękach naprawdę świetnych mentorów 🙂

Podsumowując podsumowanie – ja na razie uciekam w ciepłe kraje, ale śledźcie bloga i fanpage, bo będą pojawiały się nowe treści. I zróbcie dzisiaj dla siebie jakąś fajną rzecz. To tak w ramach nagrody za to, że jesteście z siebie dumni! I kodujcie dalej 😉


Chcesz się czymś podzielić? O coś zapytać? Napisz komentarz pod postem, maila do mnie na joanna@wakeupandcode.pl, wiadomość na fanpage Wake up and Code albo post w grupie Programuj, dziewczyno!

5 Replies to “Nic mi się nie udało”

  1. Do zobaczenia po świętach i miłego wypoczynku 🙂

  2. Fajny post!

    Jako lekturę uzupełniającą polecam ten TED talk – https://www.ted.com/talks/reshma_saujani_teach_girls_bravery_not_perfection

    Jest w nim sporo o programowaniu i o tym, jak ta gałąź nauki może pomóc w rozwiązaniu przedstawionego przez Ciebie problemu 🙂

    1. Dzięki! Od tego Ted talka zaczęła się cała akcja „Programuj, dziewczyno!”, więc znam bardzo dotrze 🙂

  3. Udanego urlopu. 🙂 Dzięki za ten ważny (pewnie nie tylko dla mnie) i bardzo mądry wpis. 😉

Dodaj komentarz