Rok nauki programowania – podsumowanie

Rok nauki programowania

Wrzesień to dla mnie zdecydowanie czas podsumowań. Właśnie we wrześniu mija mi rok nauki programowania. Co udało mi się zrobić przez ten czas? Jak to oceniam? Czy mam jakieś dalsze plany? 

Większość ludzi robi podsumowania na koniec roku, czyli w grudniu. Ja też lubię podsumowania i planowanie związane z początkiem roku, jednak bardziej tego szkolnego. Wrzesień kojarzy mi się z podejmowaniem nowych wyzwań i rozpoczynaniem czegoś ciekawego. W maju zeszłego roku postanowiłam, że czas zrobić jakiś poważny krok w mojej karierze. Praca, którą wykonywałam nie dawała mi takiej satysfakcji, jakiej oczekiwałam. Chciałam czegoś innego. Stwierdziłam wtedy, że dobrą opcją będzie pójście w programowanie. Wcześniej robiłam trochę kursów z SQLa, a w pracy sporadycznie pisałam proste makra w VBA. Całkiem mi się to podobało.

Naturalnie zaczęłam myśleć najpierw nad studiami, nawet dostałam się na zaoczną informatykę i miałam zacząć studia od października. Jednak nie byłam stuprocentowo przekonana do tego pomysłu. Wiedziałam, że studia to 4 i pół roku intensywnej pracy i nauka mnóstwa teorii, której pewnie nie będę wykorzystywać. Nie chcę tutaj zupełnie negować studiów, ale sama skończyłam już dwa kierunki i jakoś nie uśmiechało mi się po raz trzeci przez to wszystko przechodzić. Fakt, że skończyłam kierunki typowo humanistyczne, bo filolofię indyjską, a potem biznes międzynarodowy. Ale mimo wszystko, jakoś nie byłam przekonana do powrotu na uczelnię. O zmianie decyzji zaważyły głównie rozmowy z osobami, które skończyły informatykę. Każdy powtarzał, że na pewno nauczę się matematyki i fizyki, ale niekoniecznie programowania. I że czeka mnie dużo samodzielnej pracy, żeby nauczyć się wybranego języka. Wtedy zaczęłam szukać informacji w temacie w sieci. I trafiłam na ten artykuł.

Nie słyszałam wcześniej nic zupełnie o szkołach programowania. W ogóle przyznam, że zrobiłam dość mały research przed zapisaniem się na studia. Uznałam, że studia na pewno są dobrą opcją, a potem dopiero zaczełam się zastanawiać, jakie są moje cele i co tak naprawdę chciałabym robić. Po przeczytaniu artykułu na blogu Hakierka, uznałam, że kurs programowania to może być całkiem dobra alternatywa. Nie będę się powtarzać, jeśli chodzi o wrażenia związane z kursem, bo po tym pisałam już tutaj. Powiem tylko, że miałam dużo szczęścia wybierając front-end, trochę na chybił-trafił. Bardzo mi się bowiem front-end spodobał, szczególnie JavaScript. I tak przepadłam.

Pod koniec września zaczęłam kurs weekendowy. W weekendy uczyłam się na kursie, w tygodniu sama przerabiałam dodatkowe materiały, robiłam mnóstwo ćwiczeń, jeszcze więcej czytałam. Dałam sobie półtora roku na znalezienie pracy jako front-end developer. Jednocześnie w pracy starałam się zaangażować w jak najwięcej zadań powiązanych, choćby częściowo, z front-endem. I tak udało mi się wprowadzać małe poprawki w HTML i CSS na stronach albo pisać małe skrypty w JS. Mówię tutaj o stronach zbudowanych na SharePoint, bo tym właśnie zajmowałam się w pracy. W marcu zdecydowałam się wziąć udział w konkursie Daj Się Poznać, czego efektem było powstanie tego bloga oraz aplikacji konkursowej (dla zainteresowanych – wszystkie raporty z pisania aplikacji znajdują się tu). Od maja zaczęłam pracę jako junior front-end developer. A od wczoraj mogę pochwalić się, że jestem już front-end developerem. Pracuję głównie w Angularze.

Patrząc z perspektywy czasu, zaryzykowałabym stwierdzenie, że był to najbardziej intensywny dla mnie rok w życiu, jeśli chodzi o naukę i życie zawodowe. Jeszcze nigdy wcześniej nie poświęciłam tyle czasu na uczenie się czegoś. Jeszcze nigdy nie uczyłam się czegoś aż tak intensywnie, czasami dosłownie dniem i nocą. I chyba do tej pory nie było jeszcze rzeczy, która tak zupełnie by mnie wciągnęła na tak długi czas. Ogromnie mnie cieszy, że programowanie nadal mi się podoba, a do tego stało się moją pracą. Zdaje sobie jednocześnie sprawę, że jeszcze wiele przede mną. Wiem, że teraz nie mogę zwolnić tempa. Ilość zagadnień, które musze opanować zwiększa się dosłownie każdego dnia. Oczywiście, mam chwile zwątpienia. Oczywiście, nie raz już złapałam się na tym, że mocno odczułam tzw. syndrom oszusta. To znaczy wydaje mi się, że przecież ja to zupełnie nic nie umiem i co ja w ogóle robię tu, gdzie jestem. Ale potem aplikacja działa, kolejne linijki kodu działają.

Za wielki sukces tego roku uznaję też grupę Programuj, dziewczyno!. Jakoś od początku maja chodził mi po głowie pomysł rozpoczęcia wyzwania, które zachęcałoby dziewczyny do rozpoczęcia nauki programowania. Ja sama długo traktowałam kodowanie jako coś, czym zajmują się głównie mężczyźni i zupełnie nie myślałam, że to może być coś dla mnie. Na szczęście trafiłam w życiu na naprawdę niesamowite osoby, które potrafiły mi powiedzieć, że przecież mogę po prostu zacząć to robić i sprawdzić, czy to dla mnie. Wiem, że to brzmi dość dziwnie, ale ja naprawdę sama o tym nie pomyślałam wcześniej. Chciałam, żeby inne dziewczyny też mogły coś takiego poczuć. Zobaczyć, że kodowanie jest fajne, wciągnąć się w ten świat. Popularność grupy przerosła moje najśmielsze oczekiwania (jest nas obecnie prawie 4 tysiące).

Jestem osobą, która lubi działać, dlatego niezmiernie ucieszyła mnie propozycja od Coders Lab o przygotowaniu i poprowadzeniu warsztatów dla dziewczyn w ramach rozszerzenia akcji Programuj, dziewczyno!. W 9 miastach w Polsce odbędą się darmowe warsztaty z podstaw front-endu (głównie skupimy się na JavaScripcie). Szczegóły dotyczące konrketnych miast możecie znaleźć w zakładce Wydarzenia na FB Coders Lab. Pierwsze warsztaty juz 30 września w Poznaniu. Jestem bardzo podekscytowana, ale też przestraszona, bo nigdy wcześniej takich warsztatów nie przygotowywałam. Ale mam nadzieję, że pójdzie dobrze. Dotychczas wszystkie dziewczyny z grupy, które udało mi się spotkać były naprawdę super, więc liczę, że atmosfera na warsztatach też będzie fajna, tak jak w grupie 🙂

Ten rok był dla mnie bardzo intensywny. Zrobiłam dużo, ale też zdałam sobie sprawę, jak wiele jeszcze przede mną. W pracy czekają mnie nowe wyzwania i ciągła nauka. Grupa Programuj, dziewczyno! cały czas się rozwija i zaczynają się na niej różne inicjatywy. Do tego jest oczywiście blog, który chcę regularnie rozwijać. Zapowiada się więc kolejny rok szkolny pełen pracy i wyzwań! Mam zamiar dalej angażować się w zachęcanie dziewczyn do programowania. W tym temacie poprowadzę już w przyszłym tygodniu podcast w ramach Google Developer Days. O samej konferencji pewnie będę jeszcze pisać na blogu, bo pierwsza konferencja programistyczna, na której będę. Na pewno więc podzielę się wrażeniami. Wracając do podcastu – z goścmi porozmawiam o kobietach w IT i o tym, czy potrzeba wydarzeń skierowanych tylko dla kobiet. Mój punkt widzenia poznać możecie w tym wpisie, a opinii moich gości posłuchacie już w podcaście. Zdradzę tylko, że wszyscy goście są pracownikami Google’a angażującymi się w różne akcje na rzecz diversity w środowisku pracy.

I na sam koniec tego przydługiego postu z przemyśleniami, napiszę, że Was też chcę zachęcić do podjęcia działań razem z początkiem września. Niech aura początku roku szkolnego da Wam energię do działania! Już w poniedziałek 4 września ruszamy z wyzwaniem Po prostu koduj! Wyzwanie: planowanie. W ciągu pięciu dni na blogu ukażą się wpisy, które pozwolą Wam zaplanować naukę, poukładać sobie cele i ogólnie mocno zmotywować się do pracy. A do subskrybentów newslettera trafi też niespodzianka, która będzie mogła im pomóc w planowaniu. Jeśli macie ochotę zapisać się na newsletter, to można to zrobić tutaj.

Mam nadzieję, że spodobał Wam się taki wpis podsumowujący. Jeśli mielibyście ochotę czytać co jakiś czas o tym, co robię i co planuję w kwestii programowania, dajcie znać 🙂


Chcesz być na bieżąco? Polub fanpage Wake up and Code i dołącz do grupy Programuj, dziewczyno!

4 Comment

  1. Ja bardzo chętnie poczytam 🙂

    1. joanna says: Odpowiedz

      Super! Rozważam właśnie wprowadzenie co jakiś czas takich postów 🙂

  2. Gratuluję samozaparcia. Fajny wpis, przywiódł na myśl wiele wspomnień z moimi początkami. Ja w sumie przygodę z programowaniem zaczęłam śmiesznie i zupełnie „nie w temacie” – w podstawówce na lekcję historii miałam przygotować stronę internetową, żeby dostać 5 na koniec roku, haha. Nie wiedziałam, z czym to się w ogóle je, internet do nas dopiero wchodził, ale z kurshtml.boo.pl dałam radę i zrobiłam stronę o starożytnym Egipcie ;)) Później w sumie drogi się rozeszły, raz byłam na profilach/kierunkach humanistycznych, raz na technicznych, aby w końcu pozostać z IT i od 3 lat pracuję w branży. Każdy z nas zaczyna inaczej i z innych powodów, ważne, że cel ten sam 🙂 Pozdrawiam i „do przeczytania”/.

    1. joanna says: Odpowiedz

      Dziękuję serdecznie za miłe słowa! To prawda, że dużo jest „humanistów”, którzy gdzieś po drodze zmienili swoją ścieżkę i dzisiaj programują. Fajnie, że podzieliłaś się swoją historią 🙂 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz