Kurs programowania w Coders Lab – moje wrażenia

Wyzwanie: Planowanie

Wiele osób pyta mnie o kurs programowania, który skończyłam. I w końcu postanowiłam kilka moich przemyśleń spisać. Jeśli jesteście ciekawi – zapraszam na wpis Kurs programowania w Coders Lab – moje wrażenia!

Słowem wstępu

Na sam początek chciałam dokładnie wyjaśnić, jaki kurs i gdzie skończyłam. Otóż był to kurs “Zostań programistą front-end” organizowany w Poznaniu przez Coders Lab, wersja weekendowa. To znaczy, że miałam zajęcia co drugi weeekend, po 8 godzin w sobotę i niedzielę, przez pół roku. Czy jestem zadowolona z wybrania tego trybu nauki? Bardzo. Chyba najbardziej popularne są teraz tzw. bootcampy, gdzie uczy się codziennie przez kilka tygodni, ale ja nie miałam możliwości wzięcia tak długiego urlopu w pracy. Założyłam też, że uda mi się zrobić więcej i bardziej utrwalić wiedzę, gdy praca będzie bardziej wydłużona w czasie. I stwierdzam, że to było dobre posunięcie. Miałam czas, żeby nad niektórymi zagadnieniami bardziej przysiąść w tygodniu. Na pewno nie byłoby to możliwe, gdybym miała zajęcia codziennie. Oczywiście każda forma kursu ma swoje plusy i minusy. Jeśli bardzo zależałoby mi na czasie, pewnie bym się skusiła na opcję dzienną. Ale jestem zadowolona z podjętej decyzji 🙂

Największe kontrowersje, czyli cena

Bardzo dużo osób wypowiada się na temat kursów programowania. Wiele z nich z takimi kursami nie miało do czynienia “w praktyce”. Często czytam, że przecież nie warto wydawać tyle pieniędzy na coś, co można samemu znaleźć w internecie. Nie przeczę, podczas kursu nie pozyskałam tajemnej wiedzy, do której nigdy nie miałabym dostępu, gdybym nie zapłaciła. Zdecydowałam się na kurs, ponieważ wiedziałam, że będzie to dla mnie duża motywacja do regularnej nauki. Do tego zależało mi na materiałach, ponieważ zupełnie nie miałam pojęcia, na czym ten cały front-end polega. Trochę czytałam, wydawało mi się, że coś wiem, ale materiał podzielony na bloki tematyczne i odpowiednie prezentacje do każdego modułu, bardzo ułatwiły naukę. Równolegle z kursem rozważałam też pójście na zaoczne studia z informatyki, więc dla mnie akurat cena kursu przeważyła, ponieważ była mniejsza niż czesne za studia. I stwierdziłam, że łatwiej mi będzie zweryfikować w pół roku, czy programowanie mi się podoba, niż męczyć się potem przez parę lat na studiach “bo szkoda tych zainwestowanych pieniędzy”. Nie ukrywam też, że uznałam, że już trochę za późno na studia, nie chciałam tracić kolejnych lat, tym bardziej że dyplomy już mam. Wprawdzie z totalnie humanistycznych kierunków, ale to już inna historia. A wracając do ceny – nie uważam, żeby była bardzo kosmiczna. Przez pół roku faktycznie co drugi weekend uczyłam się 16 godzin. Wykładowcy byli zaagnażowani w wykłady i dużo pomagali, a do tego w zawsze można było odezwać się do przydzielonego mentora. Widać, że wiele osób pracowało nad kursem. Cena, owszem, jest spora, ale w moim odczuciu kurs był jej wart, szczególnie jeśli policzymy, na ile godzin ta cena się dzieli.

Przebieg kursu

Nie będę się rozpisywać w detalach nad przebiegiem całego kursu, bo dobrze wszystko opisane jest na stronie Coders Lab. Przed samym kursem przechodzi się krótką “rekrutację”, która polega na teście z angielskiego, teście z logicznego myślenia oraz rozmowie telefonicznej. Później dostaje się do zrobienia tzw. prework, na który składają się prezentacje i zadania do zrobienia. Trzeba samemu przerobić podstawy HTML, CSS i JavaScript oraz przygotować komputer do pracy (podczas kursu działa się na swoich laptopach). Osobiście nie miałam większych problemów z zadaniami z preworku, ale wymagały ode mnie dobrych kilkunastu godzin pracy. Wcześniej tylko robiłam internetowe kursy z SQLa, a tak to nie miałam do czynienia z kodowaniem. Potem już zaczął się sam kurs, który był podzielony na moduły tematyczne. Każdy z modułów kończył sie egzaminem. Przyznam, że była to dla mnie bardzo stresująca część, ponieważ każdy egzamin trwał 2 godziny. I właśnie ten czas był najbardziej stresujący, bo co innego pisać sobie kod ot tak, a co innego musieć zrobić zadania w dwie godziny. Na szczęście – wszystkie egzaminy zaliczyłam i to bardzo dobrze. Na sam koniec kursu przygotowuje się projekt zaliczeniowy, który właściwie może być dowolny. Ja zdecydowałam się na aplikację w Angularze, mimo że na moim kursie nie przerabialiśmy żadnych frameworków. Jednak widziałam, że właściwie w każdym ogłoszeniu o pracę pojawia się Angular albo React, więc chciałam sobie jeden z nich przybliżyć jeszcze podczas kursu. Wyszło mi to na dobre, bo właśnie z Angulara miałam rozmowę kwalifikacyjną. Ale to było zupełnie nadprogramowe i ze spokojem można robić projekty oparte tylko na materiałach z kursu. Wiem też, że obecnie jest wariant kursu front-end właśnie z Reactem.

O zajęciach słów kilka

Ogólnie bardzo dobrze oceniam zajęcia. Podobało mi się to, że przerabialiśmy materiał równocześnie od razu wykorzystując wiedzę w praktyce. Bardziej odpowiada mi taka forma, niż siedzenie na wykładzie i tylko słuchanie. Tutaj przechodziliśmy przez kawałek prezentacji i potem robiliśmy do tego fragementu ćwiczenia. Oprócz tego, były zadania do zrobienia w domu. Dzięki temu właściwie cały czas miałam do czynienia z przerabianymi zagadnieniami, bo musiałam właściwie codziennie po pracy siadać do laptopa i coś sobie przypominać albo robić zadania. Minusem były dla mnie początki, ponieważ materiał z pierwszego modułu w dużej mierze pokrywał się z tym z preworku. Była to więc powtórka, a spodziewałam się, że materiał z preworku mamy mieć opanowany już na zajęcia. Jednak potem już tak różowo nie było 😉 Zdarzały się trudniejsze zagadnienia, które wymagały wiecej czasu, dodatkowego wytłumaczenia i godzin spędzonych potem w domu. Fajne było też to, że zajęcia były z różnymi wykładowcami, którzy chętnie dzielili się ciekawymi linkami czy narzędzami ułatwiającymi pracę. I chociaż liczba używanych technologii (te wszystkie nazwy!) była przytłaczająca na początku, zapisywanie sobie wszystkich dodatkowych źródeł, dużo mi dało. I poznałam naprawdę przydatne narzędzia, których teraz używam.

Nauka, nauka, nauka

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że kursy tego typu reklamują się hasłami w stylu “zrobimy z ciebie programistę w parę tygodni”. Czy to prawda? Nie do końca. Bo nikt tu z nikogo nie zrobi niczego, gdy ten pierwszy za bardzo pracować nie chce. Kurs programowania to przede wszystkim ogrom własnej pracy. Jak już wspominałam, ja właściwie codziennie coś robiłam, choćby 30 minut czy godzinę. Kurs weekendowy na pewno jest o tyle trudniejszy, że łatwo w tygodniu wypaść z obiegu, bo jednak na kursie dziennym dawka wiedzy jest o wiele bardziej regularna. A tutaj trzeba samemu się zmuszać, żeby regularnie siadać do materiałów. Moim zdaniem ma to też plus, bo na pewno po kursie dziennym więcej sobie trzeba jeszcze doczytać. Ja wiele razy mogłam sobie po prostu w tygodniu poczytać o interesujących mnie zagadnieniach, czy tematach, które nie do końca zrozumiałam. Robiłam też równolegle kursy na Codecademy czy CodeWars, żeby utrwalać materiał i uczyć się więcej. Postanowiłam sobie także na początku, że nie opuszczę żadnego zadania, które będzie do zrobienia. Nie zwracalam więc uwagi, czy coś jest tylko dla chętnych, robiłam po prostu wszystko po kolei. Założyłam, że skoro już zapłaciłam za kurs, nie warto robić czegoś połowicznie. A często te dodatkowe ćwiczenia były właśnie dużym wyzwaniem, więc satysfakcja po ich zrobieniu była spora.

Czy teraz jestem programistką

Nie nazwałabym siebie programistką obecnie, jeśli już to początkującą programistką. Jakiś czas temu napisałam wpis o kryzysach w nauce programowania (można go znaleźć tutaj), który zbiera moje refleksje po przeczytaniu artykułu Why Learning to Code is So Damn Hard. I muszę przyznać, że tak jak napisano w artykule – im więcej wiemy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, ile jeszcze nie wiemy. Stos technologiczny używany obecnie we front-endzie jest ogromny i do tego zmienia się bardzo dynamicznie. Kurs więc traktuję jako wyjście, początek nauki, ale na pewno nie sprawia on, że zostanie się programistą w parę tygodni. Owszem, zdobędzie się na pewno solidne podstawy, ale nauka dopiero się zacznie. Od razu zaznaczam też, że mówię tak, bo poświęcam się głównie nauce JavaScriptu (teraz dokładniej Angular 2), także, gdy ktoś chce kodować tylko proste strony używając HTML, CSS i jQuery, zdobycie tej wiedzy nie będzie aż tak ciężkie. Ale przecież cała zabawa tkwi w bardziej skomplikowanych zadaniach 😉

Czy było warto?

Zdecydowanie uważam, że było warto pójść na kurs, bo dostałam ogromną dawkę wiedzy, którą teraz wykorzystuję na co dzień. Coders Lab po zakończeniu kursu pomaga absolwentom w znalezieniu pracy, ale ja akurat pracę dostałam jeszcze zanim kurs się skończył, także nie mogę wypowiedzieć się, jak takie rekrutacje zaaranżowane przez szkołę wyglądają. Gdybym mogła jeszcze raz wybierać, czy iść na kurs, pewnie bym się drugi raz zdecydowała. Duży plus daję za materiały i cały plan kursu, który dotykał wielu przydatnych zagadnień. Minus dałabym za to, że nie było zajęć z żadnego z frameworków, które są teraz bardzo popularne, ale, jak pisałam wyżej, wiem, że teraz już kurs coś takiego zawiera. Osobiście brakowało mi też skupienia się bardziej na niektórych zagadnieniach, ale wiadomo – kurs ma ograniczenia czasowe. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że niektóre tematy są tylko “zaznaczone” i jeśli chcemy je zgłębić, czeka nas nauka samodzielna. Kurs na pewno uczy także wyszukiwania rozwiązań samemu, bo zadania są skonstruowane tak, żeby trochę pomyśleć nad rozwiązaniami, a nie tylko wzorować się na tym, co było na zajęciach.

Na zakończenie

To kilka moich przemyśleń na temat kursu w Coders Lab. Mam nadzieję, że trochę Wam rozjaśnią w głowie i pozwolą zdecydować, czy warto iść na kurs. Jeśli nigdy nie zajmowaliście się programowaniem w żadnym stopniu, polecam najpierw spróbować swoich sił w zadaniach dostępnych za darmo, podawałam dużo linków do materiałów w artykule o początkach programowania. I na sam koniec – przed pójściem na kurs warto rozważyć za i przeciw. Jesteście w stanie nauczyć się wiele samemu, bo można naprawdę wiele opanować ucząc się w domu. Potrzeba do tego jednak samozaparcia i dużo czasu. Dlatego kurs jest dobrym wyjściem, jak chcecie mieć zakres zagadnień do nauki mniej więcej podany. I oczywiście dużo daje, gdy ktoś zagadnienia tłumaczy na żywo. Jednak, jak wiadomo, ile osób, tyle sposobów na naukę, także kurs nie wszystkim będzie pasowało. Reasumując – mam nadzieję, że zebrane tutaj wrażenia Wam się przydadzą. Jeśli macie pytanie, piszcie, chętnie odpowiem! Do dyspozycji są komentarze, mail (joanna[at]wakeupandcode.pl) i oczywiście wiadomości na fanpage’u

Jeśli będzie dużo pytań, chętnie napiszę jeszcze jeden wpis w temacie, dlatego zachęcam do polubienia fanpage’a Wake up and Code, żeby być na bieżąco 🙂

43 Replies to “Kurs programowania w Coders Lab – moje wrażenia”

  1. Świetny post, bardzo przydatny! Pierwsze artykuły na twoim blogu skłoniły mnie do zastanowienie się czy przypadkiem programowanie to nie jest właśnie to “coś” czego szukam. Rozglądam sie teraz za nową pracą, chciałabym się przekwalifikować, ale nie wybrałam jeszcze jednego kierunku – bo widzę ich wiele. Z wykształcenia jestem humanistką ale w dzieciństwie bardzo lubiłam matematykę i zagadki logiczne. I bardzo mnie zachęciła twoja historia i to, że można zostać programistą nie idąc na studia. Zrobiłam kilka lekcji na codecademy i była to dla mnie naprawdę fajna zabawa – ale trudno po takich kilku w gruncie rzeczy prostych zadaniach ocenić czy to jest coś dla nas. Jeśli miałabym w to wchodzić, to też pewnie zdecydowałabym się na kurs – bo sama takiej wiedzy nie ogarnę. Zastanawiałam się jednak czy faktycznie da się po nim znaleźć pracę, czy nie okaże się w połowie, że się nie nadaję.
    Trudna decyzja, w każdym razie nie będę się jeszcze bardziej rozpisywać. Dziękuję za wszystkie twoje relacje i opinie!

  2. Dziękuję za komentarz i miłe słowa! Cieszę się, że artykuł Cię skłonił do rozmyślań 😉 Co do ogarniania takiej ilości wiedzy – tak naprawdę nie przekonasz się, póki nie spróbujesz. Ja też nie wiem, czy to będzie mój “zawód” na całe życie, czy się odnajdę na dłuższą metę, ale próbuję 🙂 Zobaczymy, jak wyjdzie. Życzę powodzenia w nauce i wytrwalości przede wszystkim!

  3. Czyli sprawdza się to, że trzeba poświęcić około pół roku bądź rok, aby nauczyć się pisać kod na poziomie juniora. Brawa za wytrwałość!

  4. W sumie tak prozaiczna sprawa jak duża cena może mieć też plus, bo trudniej wtedy odpuścić 🙂

  5. Hmmm, ciekawe przemyślenia. Ja akurat skończyłam studia informatyczne i muszę przyznać, że wiedza w ten sposób zdobyta jest bardzo wszechstronna i już nie raz przydała mi się np. Znajomość protokólu TCP/ IP bez znajomości konkretnego języka programowania by rozwiązać problem. Dlatego polecam oprócz nauki językow programowania nauczyć się jeszcze teorii informatyki – czyli np. Struktur baz danych, sieci, podstaw tworzenia dokumentacji, czy też projektowania. Jednakże myślę,że takie kursy jak opisałaś mogą być naprawdę znakomite na początek.

  6. Hej,
    Mam pytanie odnośnie kursu. Jakiego edytora i os używałaś i z jakiego teraz korzystasz w pracy? 🙂

  7. Dziękuję!

  8. W sumie tak. Jednak wydane pieniądze motywują do nauki 😉

  9. Na pewno studia dają o wiele szerszy obraz i solidne podstawy. Nie ukrywam, że zupełnie nie miałam jeszcze czasu zgłębić bardziej teoretycznych aspektów, ale mam nadzieję zacząć nadrabiać jakoś niedługo 🙂

  10. Podczas kursu korzystałam z Brackets, a teraz używam Visual Studio Code, bo piszę głównie w TypeScript i jest on dla mnie bardziej czytelny w Visual Studio Code. Oba edytory są naprawdę fajne i darmowe 🙂

  11. Zamierzam zapisać się na kurs, można z dowolnego systemu korzystać? Bo ja na co dzień korzystam z mac os i nie chciałabym zmieniać 🙂

  12. Tak, można korzystać z dowolnego systemu 🙂 Z tego, na ile się orientuje, Mac jest nawet lepszy do frontendu, bo jest więcej dostępnych narzędzi. Sama się teraz przerzuciłam na Linuxa z Windowsa właśnie ze względu na dostępność narzędzi.

  13. Jestem bardzo negatywnie nastawiony do tych kursów. Przez ostatni miesiąc rozmawiałem z kilkoma kandydatami po Coders Lab i nie były to osoby w jakikolwiek sposób wykwalifikowane, by pracować jako junior frontu. Wiedza teoretyczna bardzo nikła (różnica między var a const, klasy es6, rekursja, flexbox, transform – wszystko to czarna magia), praktyczna podobnie. Gdy już napisali jakiś kod, większość osób nie było w stanie opisać wyboru rozwiązania, argumentując to słowami “tak było na kursie” czy “tak mnie nauczyli”.

    W sumie jako taki trochę już doświadczony programista twierdzę, że dużo lepiej uczyć się sensownego języka i ogólnych metodologii niż np. konkretnego frameworka. Frameworki przemijają, AngularJS był na topie rok temu, dzisiaj to już relikt do prac utrzymaniowych, a nikt o zdrowych zmysłach nie stawia na tym nowych rzeczy.

  14. A jakiej dystrybucji linuxa i narzędzi używasz? Uczę się programowania od niedawna i szukam informacji 🙂 Poleciłabyś jakiś kurs typescript?

  15. Jeśli chodzi o Linuxa, korzystam z Ubuntu. Co do narzędzi, nie wiem dokładnie, o jakie pytasz. Do kodu używam Visual Studio Code na przykład. Napisz, o jakie dokładnie narzędzia chodzi, chętnie odpowiem 🙂 Co do TypeScripta – uczę się go równolegle z Angularem2, także nie robiłam żadnych kursów bezpośrednio z TypeScript. Czytałam tylko dokumentacje na oficjalnej stronie 🙂

  16. Moim zdaniem z kursem jest dokładnie tak jak np. ze studiami. Są osoby po studiach, które nic nie wiedzą, mim że zaliczyły wszystkie przedmioty, a są też takie, które wiele ze studiów wyniosły (jakichkolwiek). Ja po kursie znalazłam pracę i sobie w niej radzę. Wiem, że jeszcze wiele muszę się nauczyć, ale kurs dał mi fajne podstawy pod dalszą naukę 🙂

  17. No właśnie, kolega polecił mi Ubuntu, zainstalowałam najnowsza dystrybuję. Uczę się js i pythona, korzystam z codeacademy i udemy, ale zamierzam zacząć kurs programowania zaoczny, prawdopodobnie w cl. Pytam o narzędzia, bo ciekawa jestem jakiego edytora do grafiki i kodu używasz. Pozdrawiam 🙂

  18. Do kodu, jak pisałam Visual Studio Code, wcześniej Brackets. A do grafiki to Gimp, ale ogólnie ja bardzo mało robię z grafiką, bo głównie piszę w Angularze, wolę JS niż grafikę 😉

  19. A czy polecasz jakieś pomoce do przerobienia na temat teorii informatyki?

  20. Niestety nic nie polecę, bo sama się nie wgłębiałam jeszcze w teorie informatyki. Na razie nie miałam takiej potrzeby, bo skupiam się bezpośrednio na frameworku, w którym pracuję, ale na pewno jest to na mojej liście zadań 🙂

  21. Ahoj Joanno 🙂
    Moja przygoda z kodowaniem rozpoczęła się – dopiero co, chwilę temu. Przydatny wpis! We wrześniu jak już zrealizuję swój plan nauki podstaw, zainteresuję się kursem, a Twój wpis na pewno pod uwagę brać będę.
    Będę zaglądać. Oczywiście nie bardzo często, bo skoro kodowania dopiero się uczę, to przede wszystkim muszę kodować 🙂 Ale będę!

    Pozdrawiam, Marta

  22. Dziękuję! Życzę powodzenia w nauce i zapraszam na bloga! 🙂

  23. Sam zapisałem się właśnie na kurs programowania w Krakowie w szkole Gregory & Monsters – ma ktoś może jakieś informacje na jej temat?

  24. Ja niestety nie znam tej szkoły. Może warto poszukać informacji np w grupach na fb? 🙂

  25. Kurs w wersji weekendowej to zdecydowanie lepszy wybór. Nauka idzie w takim tempie, że możemy nadążyć. Ja byłem na typowym bootcampie: 6 tygodni nauki poniedziałek-piątek z tygodniem przerwy w środku (też w CodersLab, tyle że back-end w Warszawie, jesienią 2015) i tempo nauki było za szybkie. Byłem tak zmęczony, że pod koniec to już zupełnie nic nie byłem w stanie zrobić. Zależało mi na szybkim przekwalifikowaniu. Po paru tygodniach znalazłem pierwsze zajęcie jako programista, okazało się stażem (firma zupełnie niepoważna), a po kolejnych 4 miesiącach pracę na poważnie. Gdybym miał coś doradzić: znajdźcie mentora: programistę praktyka, który Was poprowadzi, na kursie w CodersLab czy podobnym tempo nauki jest za wolne albo za szybkie, prowadzący ma wiele osób i niewiele czasu dla konkretnej osoby. Cena za godzinę jest w sumie do przyjęcia, ale efektywność nauki mizerna. Trafiłem ostatnio na kanał na youtubie https://www.youtube.com/channel/UC6wlzVp-5TD5xfDwiohSDeg – bardzo rozsądnie prowadzona nauka front-endu. Żeby zostać koderem rzeczywiście potrzeba 6 miesięcy nauki po min. 4 godziny dziennie.

  26. Mam pytanie, na czym polega test z angielskiego do Coders Lab? Przyznam, że u mnie z angielskim słabo, a bardzo bym chciała tam pójść.

  27. To taki ogólny test na poziom znajomości języka, dostaje się go do wypełnienia online. Jak myślisz o programowaniu to radzę trochę popracować nad angielskim, bo cała dokumentacja i mnóstwo materiałów jest po angielsku i naprawdę o wiele jest z nim łatwiej 🙂

  28. To jeszcze jedno pytanie… czy materiały, które dostaje się od tej szkoły są po angielsku?

  29. Nie, wszystkie materiały z kursu są po polsku. Jednak dodatkowe materiały bardzo często już po angielsku (np. dokumentacja)

  30. Ja też właśnie jakoś średnio mogłam sobie wyobrazić naukę podczas bootcampu. Zdecydowanie lepszą formą dla mnie była opcja weekendowa (też ze względu na pracę na pełen etat przez cały czas). Znalezienie mentora to na pewno dobry pomysł, bo często doświadczona osoba jest nam w stanie pomóc w chwilę i odpowiednio nakierować na rozwiązanie 🙂 W Coders Lab też każda grupa ma przydzielonego mentora (oprócz wykładowców prowadzących zajęcia) i mi np. mentor bardzo pomógł, szczególnie gdy ze względu na zdrowie musiałam opuścić niektóre zajęcia i samemu przerobić część materiałów.

  31. Mam pytanie czy to prawda, że na kursach w Coderslab zaczyna grupę kilkanaście osób a na końcu zostaje kilka bo materiału jest za dużo i ludzie nie wyrabiają? I tym co odpadli nie oddają pieniędzy? Pytam bo słyszałam takie historie i to nie jest zbyt fajne.

  32. U mnie na kursie (weekendowa wersja) odpadła chyba tylko jedna osoba, ale z tego, co kojarzę, to raczej z jakichś osobistych powodów. Z kursu można zrezygnować, można też nie zaliczyć modułu. Za każdy moduł, w którym się nie uczestniczyło, oddawane są pieniądze. Nie słyszałam żadnych historii o tym, żeby ktoś nie dostał pieniędzy z powrotem, więc trudno mi się wypowiedzieć.

  33. Znajoma była na bootcampie C++ od totalnych podstaw, ale nie w CodersLab – bardzo bardzo sobie chwali i nie zapłaciła aż 10k 😉 pracuje normalnie jako junior teraz.

  34. Ja na przykład też zaczynałem jako laik . Tyle że mnie interesował JavaScript i front end .
    Czytanie książek mnie zanudzało . Z powodu okrojonego funduszu zdecydowałem się na kurs na eduwebie . Sporo osób ich poleca . i ogólnie to jestem pozytywnie zaskoczony efektem końcowym .

  35. SikPajonka says:

    Niestety kurs Java + React bardzo słaby, a te 82% które znajdują pracę po kursie w przeciągu 3 miesięcy to chyba z kapelusza wzięli. Nikt z tych kursów nie odpada, a jeśli już to tylko dlatego, że sam rezygnuje. Te testy po każdym module, a zwłaszcza poprawki to chyba można oblać tylko jak się nie podejdzie (w końcu każdy uczestnik to dla nich kasa, więc nie będą wywalać ludzi). Ludzie skuszeni wysokimi zarobkami programistów płacą 10 k zł za kurs, a potem się okazuje, że po kursie pracy nie ma, bo po takich kursach teraz są setki osób…

  36. Od siebie mogę polecić kursy programowania w Krakowie Gregory&Monsters: http://www.gregory-monsters.pl/kursy-programowania

  37. Możesz trochę rozwinąć temat? Czemu uważasz że jest bardzo słaby?

  38. No ale bez przesady. Osoby, które idą z własnej woli na kurs naprawdę chcą się czegoś nauczyć, a cena jest naprawdę duża i niczego nie gwarantuje.

  39. Tak, w szczególności duży przesiew jest na samym początku zanim zaczniesz kurs. Musisz zapłacić za ich materiały 2000zł. by zainstalować jakiś dziwny darmowy system oraz samemu nauczyc sie podstaw HTML/CSS i języka programowania – na Udemy to koszt ok. 100zł. Wielu na tym odpada bo tak naprawdę musisz mieć już dobre podstawy w programowaniu (nie prawda że każdego nauczą od podstaw). Oczywiście 2000zł. nie zwracają. Cały sposób na biznes w coderslab. Czy warto, oceń sam

  40. Dołączę się do opinii SikPajonka. Zrobiłam kurs python w wersji weekendowej. Kurs zdecydowanie nie wart tak dużych pieniedzy. Materiały z jakich się uczyłam to jedynie prezentacja. Nie aktualizowana od dawna, słaba merytorycznie i zawierająca błędy. Jak chcesz się czegoś nauczyć to i tak musisz szukać w internecie. Z pięciu mentorów prowadzących zajęcia tylko dwóch faktycznie programowało na codzień w pythonie. Mentor który miał sprawdzać prace domowe pomagał w problemach jedynie podsyłając link do repozytorium innego kursanta. Tak jak napisał SikPajonka testy po modułach to żart. Polegają na skopiowaniu kodu z zajęć, małej zmianie i gotowe. Nie sprawdzają niczego. Kurs skończony, pieniądze wydane a ja w żaden sposób nie czuję się przygotowana do pracy. Może kilka lat temu było inaczeje ale teraz dla Coderslab liczy się tylko kasa, kasa i kasa. A sale są pełne kursantów. ZDECYDOWANIE NIE POLECAM KURSU W TEJ FIRMIE.

  41. dobrze wiedzieć, a jeden popularny youtuber o imieniu Maciej tak polecał przekonywująco CodersLab, a się okazuje wcale nie są najlepsze, zresztą w jakiejś porównywarce najlepiej wypadała Kodilla, chociaż i tam nie nauczą wszystkiego, jeśli nie ma się obycia z kodem

  42. Kodillę z czystym sumieniem mogę polecić. Robiłam tam kurs front-end developer. Już dość dawno temu. Był wtedy krótszy i tańszy. Materiały może nie jakaś rewelacja ale zrobione poprawnie. Na bieżąco aktualizowane. A jeśli pojawił się jakiś błąd to wystarczyło zgłosić i zaraz był poprawiony. Dwie mocne strony to Slack i mentor. Slack podzielony na działy. Każdy z opiekunem. Odpowiedź na pytanie przychodziła zwykle w kilka minut. Mentor po prostu bajka. Programista z doświadczeniem. W moim kodzie sprawdzał wszystko łącznie z formatowaniem. Podsuwał materiały do samodzielnej nauki i dodatkowe zadania jeśli szybko się uwinęłam i miałam jeszcze zapas czasu w danym tygodniu. Zdaję sobie sprawę że dobrze trafiłam. Prawdopodobnie nie wszyscy mentorzy w Kodilli wkładają tyle zaangażowania w swoją pracę. Niemniej skończyłam kurs ze świadomością że umiem zdecydowanie więcej niż przed kursem.

  43. Ja z kolei zdecydowałam się na kurs w jednej z nowo powstałych szkół programowania w Krakowie – CodeBrainers. Początkowo nie byłam do końca przekonana – nigdy wcześniej nie miałam zbyt wiele wspólnego z programowaniem, ale już po pierwszych zajęciach zobaczyłam, że wykładowcy są naprawdę dobrze przygotowani i potrafią przekazać wiedzę w taki sposób, że każdy wychodził z zajęć z poczuciem produktywności i satysfakcją. Dodatkowo dzięki indywidualnemu podejściu (grupy były małe, maksymalnie 10 osob) , każdy mógł poczuć się bardziej ‘dopieszczony’, dodatkowe konsultacje też robiły swoje. Kompleksowy kurs obejmujący zarówno front jak i backend jak mnie bardzo się opłacił – zaraz po ukończeniu dostałam się na staż w charakterze Junior Developera. Polecam z czystym sercem, zwłaszcza osobom, które w tygodniu pracują – kurs wieczorowo-weekendowy, dobrze rozłożony w ciągu tygodnia.

Komentarze są zamknięte.